Wywiad z Szymonem Waligóra

Trener i prezes LKS-u Czaniec Szymon Waligóra podsumował sezon 2024/2025 w V lidze śląskiej oraz w bielskiej A-klasie. W wywiadzie opowiada także o Czanieckiej Akademii i planach klubu na przyszłość.

Sebastian Garus: LKS Czaniec zakończył sezon 2024/2025 w V lidze śląskiej na 4 miejscu. Czy jesteś zadowolony z tej pozycji a może pozostał niedosyt, że nie udało nam się powrócić do dawnej IV ligi?

Szymon Waligóra: Oczywiście, zawsze podchodzę do każdego sezonu z ambicjami, wiarą w zespół oraz z przekonaniem do standardów, wartości i modelu pracy na zajęciach treningowych oraz meczowych, które chcemy zaszczepiać w LKS-ie Czaniec, dlatego też z tyłu głowy jest lekki niedosyt z osiąganych wyników w tym sezonie. Z drugiej strony, musimy spojrzeć na ten sezon uczciwie. Zespół zrobił spory progres w organizacji gry, graliśmy piłkę ofensywną, która w wielu meczach mogła się podobać. Uważam, że nasza praca rozwija również jednostki i sami zawodnicy, po tym sezonie, są również lepszymi piłkarzami. Myślę, że to dobra baza do dalszej pracy. Jeżeli utrzymamy ten kierunek, zadbamy jako zespół o jeszcze większą intensywność w naszych działaniach oraz indywidualnie, wypracujemy u siebie odpowiedni „głód” piłki, rywalizacji, chęci stawania się cały czas lepszymi, to jestem przekonany, że przyszły sezon może przynieść jeszcze więcej powodów do radości.

SG: Jak będzie podczas tej przerwy letniej z transferami? Czy będziecie szukać nowych zawodników do LKS-u Czaniec?.

SW: Letnia przerwa to zawsze czas na przemyślenia i analizę. Priorytetem jest utrzymanie trzonu drużyny, bo w tych zawodnikach mamy określoną jakość i solidny fundament, na którym chcemy dalej budować. Mamy również świadomość, że napływ świeżej krwi do szatni jest potrzebny żeby nasz zespół był jeszcze bardziej konkurencyjny, a co za tym idzie, tak jak wspominałem wcześniej, jeszcze bardziej „głodny” rywalizacji i podnoszenia poziomu sportowego. Rozmowy trwają, ale dopóki nie będzie podpisów, nie chcę rzucać nazwiskami. Nie będziemy jednak robić nic na siłę, bo finanse nie są z gumy – szukamy zawodników, którzy nie tylko podniosą jakość sportową, ale będą też pasować do naszej szatni i filozofii klubu. Jeśli ktoś chciałby spróbować się w naszym zespole, czy to w V lidze, czy na przykład tylko w A–klasie, to jesteśmy otwarci i oczywiście zapraszamy na treningi (od redakcji: w sprawach organizacyjnych kontakt do Trenera Sławomira Tynki 501456375).

SG: Drugi zespół zajął bezpieczne 9. miejsce w bielskiej A-klasie. Czy ta pozycja odzwierciedla potencjał naszej młodzieży?

SW: Nie będę mydlił oczu i zakłamywał rzeczywistości – to był bardzo trudny sezon dla drugiego zespołu i to 9 miejsce jest odzwierciedleniem tego, gdzie dziś jesteśmy z zespołem rezerw. Mamy świadomość, że potencjał tych chłopaków jest zdecydowanie większy, ale niestety nie potrafiliśmy go w pełni wykorzystać. Najlepszym przykładem są trzy, kwietniowe tygodnie – wygrywamy z ówczesnym liderem, a przyszłym mistrzem, KS-em Bestwinka 5-0, tydzień później wygrywamy z czwartą drużyną ligi, LKS-em Wilamowice 5-1 i na koniec potrafimy przegrać z LKS–em Zapora Wapienica 0-5 i do końca ligi (5 spotkań) nie wygrać już meczu. Były mecze, gdzie brakowało koncentracji, zaangażowania, a czasem po prostu jakości. Kto śledzi mecze naszych rezerw to obiektywnie stwierdzi, że takiej chęci zrobienia czegoś więcej, tego przysłowiowego „głodu”, o którym cały czas wspominam, było w nas po prostu coraz mniej, z każdym kolejnym meczem.

Mam świadomość, iż w każdym wywiadzie powtarzam, że filozofią naszego klubu jest dawanie szansy wychowankom w pierwszym zespole, a zespół rezerw ma nam przygotować zawodników do „jedynki”. I dochodzą do mnie te uwagi i zarzuty, że najdelikatniej mówiąc za słowami, nie idą czyny, bo „temu dajemy szansę jedną, drugą itp., a ten jest kasowany po jednym meczu”. Dlatego też muszę jasno powiedzieć, że nie każdy młody zawodnik zrozumiał jeszcze, że gra na poziomie seniorskim to nie przedłużenie juniora, tylko twarda walka o miejsce w składzie każdego dnia i podczas każdych zajęć, bo treningów mamy 4/5 w tygodniu, a mecz jest tylko jeden, A-klasa to nie wakacyjna liga, a zespół rezerw i gra w nim to pierwszy, poważny krok do tego, żeby myśleć o pierwszym zespole. U mnie duże znaczenie ma to ile razy trenujesz, jak trenujesz, jakie masz nastawienie, mowę ciała, czy jesteś powtarzalny w tym co robisz, czy i jak długo jesteś „głodny” żeby w tygodniu rywalizować o swoje miejsce, podnosić swoje umiejętności, bo „stojąc w miejscu, cofasz się”, jak reagujesz na zwycięstwa, a jak na porażki i tak mógłbym wymieniać dalej.

SG: Czy zatem wystartujemy w rozgrywkach w przyszłym sezonie?

SW: Tak, planujemy dalej grać w A–klasie. Zespół rezerw to ważny element struktury naszego klubu. Czasami trzeba przejść przez trudniejsze momenty, żeby zbudować coś mocniejszego. Przed nami nowe rozdanie, nowa energia i nowe cele. Rezerwy zostają, większą szansę dostaną chłopcy z rocznika 2008 i 2009, ale chcemy, by każdy zawodnik rozumiał, że to jest pierwszy krok do poważnego grania i co oni dalej zrobią to już zależy od nich. Wierzę również, że starsi zawodnicy, którzy zostaną, wejdą w nowy sezon z większym głodem i chęcią udowodnienia, że LKS Czaniec ma zaplecze, z którego może być dumny.

SG: Jakie są plany na najbliższy czas Akademii LKS-u Czaniec, która z każdym rokiem rozwija się coraz bardziej. Podobno w najbliższym czasie jedziecie na obóz nad morze?

SW: Akademia to fundament każdego Klubu i cieszy mnie ogromnie, że z roku na rok idziemy do przodu. To wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie zaangażowanie naszych trenerów: Dominika Bałysa, Mariusza Homela, Sławomira Tynki, Szymona Mrowca oraz Filipa Handego. I tu chcę im serdecznie podziękować. Każdy z nich wkłada w tę pracę serce, czas i pasję. To dzięki nim Akademia rośnie, a dzieciaki mają wzorce, którym mogą zaufać i których mogą naśladować.

A co do najbliższych planów – tak, to prawda, w najbliższym czasie jedziemy z młodzieżą na letni obóz nad morze. To nie tylko świetna okazja do treningów w innych warunkach, ale też do integracji, budowania świadomości i pokazania młodym, że piłka to coś więcej niż tylko boisko. Takie wyjazdy to ważna część całego procesu szkolenia.

W planowaniu najważniejsza jest cierpliwość dlatego najważniejszym zadaniem jest wykorzystywać maksymalnie czas jaki mamy z dzieciakami i młodzieżą, aby młodzi zawodnicy rośli nie tylko jako piłkarze, ale też jako ludzie. Chcemy budować w Czańcu środowisko, w którym młody człowiek czuje się częścią czegoś większego. I właśnie na tym fundamencie chcemy opierać przyszłość naszego klubu.

SG: Dziękuję za rozmowę…

SW: Na koniec chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy byli z nami – przede wszystkim kibicom – starszym, ale i tym młodszym. Tym, którzy przychodzili na mecze, dopingowali nas, wspierali zawodników niezależnie od wyniku. Wasza obecność, okrzyk z trybun czy zwykłe „dobry mecz” po spotkaniu, to naprawdę wiele dla nas znaczy. Dziękujemy, że jesteście z LKS-em na dobre i na złe.

Ale dziękuję też tym, którzy nas krytykują, bo jeśli ktoś mówi coś z emocji, to znaczy, że mu zależy. I jeśli dzięki temu możemy być lepsi – to dobrze.

To co najważniejsze, po zeszłorocznym sezonie i spadku z IV ligi, to miał być nasz koniec. LKS Czaniec dalej żyje i ma apetyt, aby w dalszym ciągu pisać swoją historię!