Szkoleniowiec LKS-u Czaniec, Szymon Waligóra już tradycyjnie dla naszego portalu podsumował pełen emocji i zwrotów akcji, zakończony remisem mecz 17. kolejki II ligi śląskiej z rezerwami TS Podbeskidzie Bielsko-Biała ⚽🔥, w którym jego zespół do samego końca walczył o korzystny wynik 💪⏱️.
Sebastian Garus: Trenerze, w pierwszej połowie zespół wyglądał naprawdę dobrze – jak trener oceni tę część spotkania?
Szymon Waligóra: Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Byliśmy dobrze zorganizowani, intensywność była na wysokim poziomie i przede wszystkim dobrze czytaliśmy grę i podejmowaliśmy odpowiednie decyzje. Uważam, że do pełni szczęścia brakło zdobycia bramki, bo mieliśmy ku temu swoje sytuacje.
SG: Kluczowym momentem była czerwona kartka dla Olszewskiego w 60. minucie. Jak bardzo zmieniło to plan na dalszą część meczu?
SW: Myśleliśmy nad zmianami, które pomogą nam utrzymać intensywność w pressingu, ale też dadzą możliwość zdobycia pierwszej bramki w meczu. Czerwona kartka trochę nastawiła nas bardziej defensywnie, a stracona bramka dała impuls, że musimy zaryzykować i walczyć o punkty. Przeszliśmy na dwójkę napastników i cieszy to, że to ryzyko się opłaciło.
SG: Mimo gry w osłabieniu drużyna do końca walczyła o wynik – jak trener ocenia charakter zespołu w tej końcówce?
SW: Budujące jest to, że grając w osłabieniu i dodatkowo tracąc bramkę, nie spuściliśmy głów, tylko dalej szukaliśmy swoich sytuacji. Myślę, że to nastawienie i myślenie „jak wygrać” – w nie ma co ukrywać bardzo trudnej sytuacji – oraz impuls zawodników rezerwowych w postaci dobrej energii i intensywności pomogły nam doprowadzić do remisu. Szacunek dla zespołu, bo z tak jakościową drużyną w takich okolicznościach daliśmy radę i wywalczyliśmy cenny punkt.
SG: W 87. minucie remis uratował z rzutu karnego Oleksandr Apanchuk. Jakie emocje towarzyszyły trenerowi w tym momencie?
SW: Myślę, że poczucie sprawiedliwości, gdyż, tak jak wspomniałem, moje odczucie jest takie, że swoją postawą w pełni zapracowaliśmy na te punkty.
SG: Biorąc pod uwagę przebieg spotkania – dobrą pierwszą połowę, czerwoną kartkę i pogoń za wynikiem – czy ten punkt trzeba dziś szanować?
SW: Uważam, że tak. Nie musimy też ukrywać faktu, że na poziomie V ligi drużyny z takim składem osobowościowym raczej już nie spotkamy i chyba najbardziej budujący na przyszłość jest ten niesmak, że mogliśmy tego dnia wygrać to spotkanie.
SG: Dziękuję za wywiad.
SW: Również dziękuję.